|
- AKTUALNOŚCI
- WYDARZENIA
_______________
[1] 2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
nastepna >>
ŚWIĄTECZNA NIESPODZIANKA - ZDJĘCIE KPT. RAGINISA !!! 23-12-2011
Dzięki uprzejmości i za zgodą Pani Krystyny Kołomeckiej po raz pierwszy prezentujemy zdjęcie kpt. Władysława Raginisa, z 1937r. Nasze dotychczasowe wyobrażenia o tym jak wyglądał kapitan, nagle możemy zmienić na jego rzeczywisty obraz, wizerunek młodego, polskiego oficera, bohaterskiego dowódcy obrony odcinka "Wizna".
To wspaniałe i wzruszające.
Jeszcze raz bardzo dziękujemy.

Wieczne pióro kpt. Władysława Raginisa 18-12-2011
Dopiero wczoraj, w sobotę 17 grudnia 2011r., została przeprowadzona operacja ratowania wiecznego pióra kpt. Raginisa odnalezionego w mogile podczas ekshumacji w sierpniu b.r.. W roli "chirurgów" wystąpili specjaliści skupieni na Ogólnopolskim Forum o wiecznych piórach: Pani Marta Michnej, Pani Elżbieta Więcek i Pan Marcin Patela. Nie muszę dodawać, że zgłosili się do nas sami, oferując swoją pomoc "w odruchu bezwarunkowym", zaraz po emisji programu "Było nie minęło ..." red. Adama Sikorskiego, w którym pióro to zostało pokazane bezpośrednio po jego wydobyciu z mogiły.
Szczegółowy opis wykonanych prac, sporządzony przez samych bohaterów dnia wczorajszego zamieszczam poniżej. Ode mnie tylko jedno słowo - dziękuję, bo inne komentarze są zbędne.
Dariusz Szymanowski
******************************************************************
"Dnia 17 grudnia 2011 roku, przypadł nam zaszczyt przeprowadzenia
konserwacji i zabezpieczenia pióra, wydobytego z mogiły wojennej podczas
ekshumacji doczesnych szczątków ś.p. kpt. Władysława Raginisa, dowódcy
obrony Odcinka „Wizna”, który poległ bohaterską śmiercią w bitwie pod
Wizną we wrześniu 1939 roku.
Konserwacja miała miejsce w Pracowni Piór Wiecznych MeMo we Wrocławiu a
uczestniczyli w niej przedstawiciele Rady Forum o Piórach – Marta
Michnej (Rka), Elżbieta Więcek (Lash), Marcin Patela (Dexter) oraz
Prezes Stowarzyszenia „Wizna 1939” Pan Dariusz Szymanowski.
Pióro to instrument firmy Gunter Wagner. Model Pelikan 101N Tortoise.
Pióro trafiło do nas obmyte jedynie z zaschniętego błota. Wcześniej
pojawiały się domysły, że stalówka została wyłamana z sekcji i
skradziona.
Oględziny pióra.
Stan pióra jaki zastaliśmy:
Pióro złamane ukośnie wzdłuż okienka podglądu atramentu. Rozdzielone na
dwie części.
Okienko w kolorze butelkowej zieleni, bez zanieczyszczeń czy nagarów
atramentu.
Skuwka z oddzielonym spływakiem, który utknął w środku. Widoczne od
strony wejścia skuwki fragmenty odłamanego okienka podglądu oraz tył
spływaka. Wiele wskazuje na fakt, iż stalówka jednak znajduje się
uwięziona wewnątrz. Brzeg skuwki pierwotnie posiadał dwa złote ringi
umieszczone w dwóch wycięciach okrężnych, obecnie pozostały jedynie
ślady tlenku. Ringi prawdopodobnie rozpadły się całkowicie w mogile.
Spód skuwki znacznie zniekształcony, eliptycznie spłaszczony.
Klips skuwki zachowany w pięknym stanie. Brak jakichkolwiek śladów
zniszczenia pozłoty. Boki klipsa i pierścień mocowania do skuwki mocno
zaśniedziały i pokryty zielonym tlenkiem mosiądzu.
Body pióra zachowane w dobrym stanie, bez śladów zniszczeń. Koszulka
szylkretowa nosiła nieznaczne ślady uszkodzeń.
Po zakończeniu wstępnych oględzin piórka, przystąpiliśmy do pracy i
konserwacji pióra.
Priorytetem było dotarcie do wnętrza skuwki i wydobycie stalówki. Pióro
miało mieć odłączone wszystkie części składowe.
Prace przy body pióra:
Okazało się, że przez ponad 70 lat spoczywania w ziemi, na głębokości
około 2 metrów, celuloid z którego było wykonane pióro znacznie się
skurczył i zbiegł. Średnica pióra zmniejszyła się o około 0,6 mm. Udało
się jednak wyciągnąć tłoczek bez większych problemów. Gwint pokrętła
tłoka nie był wytarty. W ogóle nie nosił śladów używania. Korek w tłoku
skurczył się lecz nie rozpadł. Był w idealnym stanie. Z racji tego iż
pióro skurczyło się, wyschnięty korek tłoka idealnie pasował do wnętrza.
Pióro zaciągało do środka wodę. Po wielokrotnym obmyciu w myjce
ultradźwiękowej części, znaleźliśmy na pokrętle tłoczka ślady zębów.
Ślad jaki pozostawiają ostre zęby np. kły przy próbie odkręcenia. Po
przymierzeniu, nasze domysły potwierdziły się. Ktoś, kiedyś starał się
odkręcić pokrętło tłoka zębami, ale robił to w złą stronę.
Body pióra posiadało nieznaczny ubytek celuloidu od strony pokrętła,
tuż pod mosiężnym pierścieniem prowadnicy tłoka. Ubytek nie został
uzupełniony. Zabezpieczono boki rany i podklejono tak, by zniszczenia
nie postępowały dalej. Celuloid posiadał z jednej strony wyraźną „gęsią
skórkę”. Prawdopodobnie w tym miejscu pióro miało bezpośredni kontakt z
ciałem ś.p. Kapitana. Powierzchnię body pióra wygładziliśmy delikatnie,
likwidując drobne ryski. Większe ślady rys oraz „gęsia skórka” nie były
usuwane. Następny krok, to nadanie delikatnego połysku. Celuloid
odzyskał blask i kolor. Dopiero teraz można było zobaczyć całość piękna
pióra z koszulką szylkretową.
Prace przy skuwce:
Jak w przypadku koszulki body, tak i skuwka uległa deformacji. Wiele
zim jakie przeleżała w ziemi, spowodowało, że celuloid obkurczył się
bardzo ściśle uciskając gwint szczytu skuwki (kaptopa). Różnica średnicy
wynosiła około 0,5 mm. To bardzo wiele, biorąc pod uwagę fakt, iż gwint
w nie zdeformowanym piórze jest ściśle dopasowany.
Po około 15 cyklach w myjce ultradźwiękowej, myciu ze środkami
rozpuszczającymi atrament, klips zaczął obracać się wkoło skuwki.
Wyczyszczony celuloid ujawnił że klejenie skuwki lekko się rozchodzi.
Skuwki celuloidowe robiono i robi się nadal, z płata celuloidu zwijanego
na ciepło. Brzegi skleja się ściśle. W restaurowanym piórze, brzegi te
na skutek deformacji, rozeszły się od strony nieistniejących ringów.
Próby wykręcenia szczytu skuwki nie przyniosły efektu. Wstrzykiwanie
różnych środków między zakleszczone elementy także nie pomogło.
Zdecydowaliśmy się na odcięcie kaptopa (szczytu skuwki) w miejscu styku
z pierścieniem klipsa. Cięcie musiało być na tyle precyzyjne, by nie
uszkodzić zablokowanej wewnątrz stalówki i spływaka. Po odłączeniu
kaptopu, ukazała nam się przepiękna stalówka. Oczywiście firmowa,
Pelikana, złota 14 karatowa, rozmiaru F. Kulka irydowa była idealnie
zachowana, tak samo jak i sama stalówka i spływak. W kaptopie
znaleźliśmy ślady czarnego atramentu. Nadal nie dało się jednak wykręcić
zablokowanego gwintu odłamanej sekcji.
Odchylając bardziej i pogłębiając już istniejące pęknięcie na skuwce,
powoli, delikatnie gwint trzymający sekcję puścił. Udało się wydobyć
zablokowany element pióra.
Stalówka została oczyszczona z nagromadzonego brudu. Ku naszej radości,
kanały przepływowe w piórze były w pełni drożne. Szyjka sekcji nie miała
żadnych, nawet najdrobniejszych rys.
Po przymiarce odłamanego elementu do body pióra, okazało się, że
brakuje dwóch małych fragmentów okienka podglądu atramentu. Elementy te,
prawdopodobnie zaginęły w mogile.
Skuwka została delikatnie wyprostowana i ponownie sklejona w miejscu
pękającego łączenia. Oczyszczono tunele pod ringi, jednak nowych ringów
nie założyliśmy. Przywrócono celuloidowi blask i wyciągnięto barwę
szylkretu. Nie usuwaliśmy głębokich rys na wyrażną prośbę
przedstawiciela Stowarzyszenia „Wizna 1939”. Klips został dokładnie
wyczyszczony z nalotu tlenku oraz wypolerowany. Pozłota zachowała się w
stu procentach. Kaptop został także delikatnie wypolerowany. Posiada on
czytelne logo Pelikana na szczycie i napis na krawędzi Pelikan Patent.
Skuwka została złożona ponownie.
Prace przy piórze trwały bez przerwy przez około 7 godzin.
Po chwili analizy, stwierdziliśmy, że pióro zostało wyprodukowane w
latach 1938/39, a ś.p. kpt. musiał otrzymać pióro dosłownie tuż po
nominacji i przeniesieniu do Korpusu Ochrony Pogranicza.
Jedno jest pewne. Nie zdążył używać go długo i systematycznie. Kapitan
używał także czarnego atramentu, najprawdopodobniej marki Pelikan.
Byliśmy w stanie przywrócić pióro do pełnego życia. Mogło działać
normalnie i pięknie pisać. Jednak nie to było naszym celem. Pióro
zostało jedynie złożone, nie sklejaliśmy całkowicie pękniętych części
pióra.
Niech jego wygląd będzie taki, jak zobaczyli je ludzie przenoszący
szczątki po ekshumacji.
Pióro po 72 latach, ponownie poczuło atrament na stalówce. Za jego
pomocą osoby przeprowadzające renowacje, napisały krótką notatkę oddając
cześć kpt. Raginisowi. Po tym fakcie piórko zostało umyte z atramentu i
przygotowane do zaprezentowania.
Całość prac wykonaliśmy pod okiem i za aprobatą Prezesa Stowarzyszenia
„Wizna 1939”, Pana Dariusza Szymanowskiego, któremu serdecznie
dziękujemy za możliwość pracy przy piórze kpt. Władysława Raginisa."
Z wyrazami szacunku,
Marcin Patela.
Polecamy też stronę internetową www.forumopiorach.net
Poniżej fotorelacja z prac /foto Dariusz Szymanowski/
               
Tajemnica zawartości portfelika. 12-12-2011
W sobotę 10.12.2011r. po kilkunastu tygodniach wyczekiwania poznaliśmy tajemnicę zawartości portfelika odnalezionego podczas ekshumacji w mogile kpt. Raginisa. Już wtedy urządzenia pomiarowe wskazywały na zawartość monet, jednak ze względu na to, że wewnątrz mogły się znajdować np. dokumenty, po zabezpieczeniu portfelik przekazaliśmy specjalistom z Instytutu Archeologii na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.
To budujące, że w takich chwilach znajdują się ludzie, którzy zupełnie bezinteresownie oferują swoją jakże cenną dla nas pomoc! Tak było i tym razem. W pracowni konserwatorskiej Instytutu Archeologii UMK w Toruniu w naszej obecności Pani Małgorzata Grupa, po długim okresie oczekiwania otworzyła portfelik. To były niesamowite emocje – oto po ponad 72 latach, na naszych oczach odkrywała się jedna z tajemnic bitwy pod Wizną i Września 39r.. Po cichu liczyliśmy na to, że wewnątrz zachował się jeszcze jakiś przedmiot lub dokument, który pozwoliłby nam coś nowego wyjaśnić, coś zrozumieć, „dotknąć” tamtych czasów.
I nie pomyliliśmy się, najwyższy kunszt zawodowy, profesjonalizm, precyzja i opanowanie Pani Małgorzaty Grupa pozwoliły odnaleźć i wydobyć (czytaj: uratować!) z wewnętrznej kieszonki portfelika fragmenty dokumentu lub dwóch dokumentów. To prawda, że w stanie bardzo zniszczonym, jednak było możliwe odczytanie pewnych słów i liter. Na zachowanym skrawku papieru pojawił się nam wizerunek Polskiego Orła. Udało się również odczytać słowa „Polskie” (zapewne chodzi o słowa „Wojsko Polskie”), „złotych”, „..czenie” (zapewne chodzi o słowo „zaświadczenie”). Zachowały się też odciski 2-ch okrągłych pieczęci. Na razie to wszystko, co można było odczytać, bowiem odnalezione fragmenty dokumentów trzeba było tymczasowo zabezpieczyć i za kilka dni zostaną poddane ponownym badaniom. Mamy nadzieję, że uda się odczytać więcej liter czy nawet słów. Oprócz tych dokumentów, zgodnie z oczekiwaniami w portfeliku znajdowało się kilkanaście przedwojennych monet polskich w ogólnej kwocie 11 zł 20 gr. O ostatecznych wynikach tych prac poinformujemy na naszej stronie, mamy nadzieję jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia.
Więcej szczegółów z operacji otwierania portfelika będzie można zobaczyć w programie „Było nie minęło.. „ red. Adama Sikorskiego w jednym z najbliższych odcinków.
Przedstawiając tę krótką informację już dziś chcemy gorąco podziękować Pani Małgorzacie Grupa oraz Dyrekcji Instytutu, a także Panom Olafowi Popkiewiczowi i Radosławowi Dytkowskiemu za okazaną nam bezinteresowną pomoc przy konserwacji i zabezpieczeniu przedmiotów odnalezionych podczas ekshumacji.
Dariusz Szymanowski
       
[1] 2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
nastepna >>
|
|